Jak bardzo brakowało takiej lektury wśród polskich książek kulinarnych! Napisanej z pasją, wciągającej opowieści o smakach zapamiętanych z dzieciństwa, ale też o smakach odkrywanych podczas dalszych i bliższych podróży. Mimo, że Piotr Ibrahim Kalwas zwiedził kawał świata i (dosłownie) z niejednego pieca chleb jadł, zebrane w „Marhabie” przepisy są przystosowane do polskich realiów. Zamiast wieloskładnikowych receptur wymagających egzotycznych dodatków znajdziecie tutaj szereg oryginalnych pomysłów na dania bezmięsne, które w większości z łatwością odtworzycie we własnych kuchniach.

Bez względu na to jak bardzo będziecie je chcieli od razu wypróbować, pod żadnym pozorem nie pomijajcie wprowadzenia! Nie jest to, jak często bywa, banalna historia autora i zbiór sztampowych podziękowań, lecz barwna opowieść o narodzinach pasji do kulinariów – zarówno tych na talerzu, jak i tych opisywanych na kartach często już zapomnianych książek. To prawdziwa kopalnia literackich skarbów i przypomnienie, jak foodies radzili sobie przed epoką Internetu. Wbrew pozorom nie były to wcale tak mroczne czasy, a na wspomnienie niezwykle sugestywnych historii zawartych w serii „Kuchnie różnych narodów” wydawnictwa Watra do dzisiaj cieknie mi ślinka…

Wiemy już zatem, skąd autor czerpał swoje inspiracje, ale co oznacza to dla czytelnika „Marhaby”? Przede wszystkim obfitość: smaków, przypraw i pomysłów na nieoczywiste połączenia typu niemiecka kartoffelsalat z dodatkiem indyjskiej garam masali czy falafeli z batatów i szpinaku. Mimo jarskiego charakteru, przepisy są dopieszczone i wręcz rozpustnie smakowite – nie ma tu miejsca na żadne produkty light, ale raczej na dodatkową łyżkę masła orzechowego, czy aromatyczny sos. Większość z pomysłów jest prosta i szybka w przygotowaniu, jednak znajdą tu coś dla siebie także czytelnicy spragnieni większych wyzwań – zazwyczaj jest to jednak kwestia pracochłonności, a nie skomplikowania.

„Marhaba” to świetna pozycja zarówno dla czytelników zaznajomionych z kuchnią bezmięsną, jak i dla tych, którzy chcieliby ograniczyć jedzenie mięsa, ale nie do końca wiedzą jak się za to zabrać. Zamiast serwowania oklepanych tekstów o wpływie diety na zdrowie i klimat, autor pokazuje po prostu to, co sam lubi gotować. Nie ukrywa, że czasami brakuje mu mięsnych smaków, ale i na takie tęsknoty znajdzie się w „Marhabie” remedium. Jeżeli w tym momencie macie skojarzenia z książkami Yotama Ottolenghiego to jest to właściwy trop. Kalwas pisze z podobną bezpretensjonalnością i z podobną swobodą łączy ze sobą pozornie niepasujące smaki. Nie zrażajcie się natomiast momentami dość amatorskimi zdjęciami – w dobie przestylizowanych fotografii kulinarnych dodają tylko przepisom autentyczności, a wierzcie mi, wiele z nich zagości na stałe w waszych kuchniach.
Marhaba. Witajcie w kuchni z czterech stron świata – Piotr Ibrahim Kalwas
Wydawnictwo Wielka Litera