Kocham książki kulinarne za możliwość natychmiastowej podróży w dowolne miejsca, zarówno te nieodkryte, jak i już poznane, za którymi zdążyłam zatęsknić. Cudownie jest wspominać ostatnie wakacje w jesienny wieczór, kiedy za oknem słota, a piękne zdjęcia przypominają o bardziej słonecznych chwilach…Okrucieństwem jest jednak taka lektura bez smacznej przekąski – i tu na ratunek przybywa Bartek Kieżun i włoskie ciasteczka cytrynowe z książki „Italia. Do zjedzenia”!
To idealny wypiek dla zabieganych, którzy chcą jak najszybciej wrócić do lektury – potrzebujecie jedynie wymieszać składniki, schłodzić ciasto (w tym czasie można przeczytać jeszcze kilka rozdziałów!), a następnie uformować niewielkie kulki i włożyć je na kwadrans do piekarnika. Są przepyszne świeżo po upieczeniu, ale dobrze smakują jeszcze przez następnych kilka dni.
Podczas naszej ostatniej podróży do Pizy i okolic nie trafiliśmy co prawda na te włoskie ciasteczka cytrynowe, ale całą listę adresów z innymi wartymi grzechu smakołykami znajdziecie tutaj.

SKŁADNIKI NA OK. 20 CIASTECZEK:
- 300 g mąki pszennej
- 100 g masła w temperaturze pokojowej
- 100 g białego cukru + dodatkowa porcja do dekoracji
- 1 jajko
- 1 duża i dojrzała cytryna
- 1 lekko czubata łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- odrobina cukru pudru do dekoracji
PRZYGOTOWANIE:
- Ubij masło z cukrem na jasną i puszystą masę. Dodaj jajko, zmiksuj. Dodaj startą skórkę i sok z całej cytryny, zmiksuj krótko do połączenia składników.
- Dosyp połowę mąki, sól i proszek do pieczenia, zmiksuj. Resztę mąki wmieszaj w masę łyżką.
- Zagnieć gładkie ciasto, włóż je do miski przykrytej folią i schłódź w lodówce przynajmniej przez 30 minut.
- Po tym czasie uformuj z ciasta kulki wielkości orzecha włoskiego, obtocz je najpierw w białym cukrze, a potem w cukrze pudrze.
- Umieść ciasteczka na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piecz je w piekarniku nagrzanym do 180°C (termoobieg) przez około 15 minut, aż nabiorą koloru.
