OBFITOŚĆ–Yotam Ottolenghi

Ottolenghi obfitosc

Nie będę się przed Wami krygować – „Obfitość” Yotama Ottolenghi to moja ukochana książka kucharska, a wierzcie, konkurencja była spora! Chociaż zaglądam do niej przynajmniej kilka razy w tygodniu, to nadal nie udało mi się przetestować wszystkich przepisów – te już sprawdzone są po prostu tak pyszne, że ciężko się od nich oderwać, aby dać szansę pozostałym.

Yotam Ottolenghi jest, na chwilę obecną, autorem ośmiu książek kulinarnych, ale „Obfitość” to druga, po „Jerozolimie”, pozycja, która ukazała się na polskim rynku. Wydana na grubym, matowym papierze, dobrze znosi obecność w kuchni i powstające w związku z tym zachlapania – w końcu jest to książka kucharska, z której mamy korzystać podczas gotowania, a nie klaser filatelistyczny.

Każdy rozdział to opowieść o szczególnym składniku lub ich szerszej grupie. Znajdziemy więc zarówno fragmenty poświęcone np. zielonym warzywom, jak i osobne rozdziały skupiające się na produktach szczególnie bliskich autorowi, takich jak pomidory czy okładkowa oberżyna.

Na pierwszy rzut oka przepisy mogą lekko onieśmielać długą listą składników, jednak większość z nich stanowią przyprawy, które pojawiają się też później w opisach przygotowania innych potraw. Nie musicie się więc obawiać, że zostaniecie z ledwo napoczętym opakowaniem za’ataru, na który nie będziecie mieli później pomysłu.

Obfitosc Ottolenghi

Czy przepisy są skomplikowane? Odpowiedź nie jest oczywista – podobnie jak przepisy właśnie. Z przygotowaniem większość z nich powinni sobie poradzić nawet początkujący, w końcu takie racuchy z batatów czy tarta obfitości to nie kuchnia molekularna. To, co jednak najbardziej urzeka mnie w tej książce, to łatwość Ottolenghiego w podkręcaniu pozornie banalnych dań. Krokieciki z bakłażana? Średnio wyszukane, ale dodatek estragonowego sosu aioli nadaje im już ciekawego charakteru. Botwinka raczej nie jest polskim czytelnikom obca, ale jeśli przyrządzimy ją z dodatkiem tamaryndowca i ciecierzycy, możemy na ten składnik spojrzeć z zupełnie z innej strony.

Zastanawiałam się nad ulubionym przepisem, ale nie jestem w stanie wyróżnić tego jednego, jedynego. Wśród absolutnych faworytów na pewno znajduje się soczewica z pomidorami i gorgonzolą, smażona fasola z fetą i sumakiem oraz urzekająca smakiem i prostotą szakszuka, od której chyba zaczęła się popularność Ottolenghiego w Polsce.

Yotam Ottolenghi często podkreśla, że nie jest wegetarianinem – w swoich przepisach pokazuje jednak, że warzywa z powodzeniem mogą znaleźć się w centrum kulinarnej uwagi, a czytając „Obfitość” wielu z Was pewnie nawet nie zauważy, że są to przepisy bezmięsne. Przede wszystkim są przepyszne, a tego przecież oczekujemy od książki kucharskiej.


Obfitość. Wegetariańska kuchnia autora Jerozolimy, Yotam Ottolenghi

Wydawnictwo Filo, 2015

  1. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad zaopatrzeniem się w „Obfitość”, szczególnie po tym, jak urzekło mnie „Prosto”.
    Po takiej rekomendacji, oprócz tego, że zrobiłam się głodna, nie będę dłużej zwlekać i zamawiam tę cudowną księgę ! 🙂

    1. Bardzo się cieszę, że recenzja zachęciła Cię do zakupu – jeśli podobało Ci się „Prosto”, to „Obfitość” na pewno Cię nie rozczaruje 😉

  2. Kasiu, Twoja (szkoda, że tak) krótka recenzja zachęca mnie do definitywnej decyzji o nabyciu tej książki i przekonaniu się o jej wartości. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.