GDZIE ZJEŚĆ W PIZIE?

Krzywa Wieża w Pizie to bez wątpienia jeden z najbardziej rozpoznawalnych zabytków na świecie. Wielu turystów ogranicza jednak zwiedzanie miasta do zrobienia śmiesznego zdjęcia z wieżą w tle, a następnie wsiada w pociąg np. do pobliskiej Florencji. Porównanie z bezapelacyjnie piękniejszą sąsiadką nie wypada zbyt korzystnie, ale Piza naprawdę ma sporo do zaoferowania, jeśli tylko poświęci się jej trochę czasu i zejdzie z utartego szlaku. Spacer wzdłuż rzeki Arno, nieśpieszne zwiedzanie kompleksu katedralnego czy relaksująca przechadzka po przepięknej Marina di Pisa to tylko kilka pomysłów na niezwykle przyjemny dzień. No dobrze, ale nie samą rekreacją człowiek żyje, jeść też trzeba – a gdzie zjeść w Pizie?

Gdzie-zjeść-w-Pizie

Gdzie zjeść w Pizie śniadanie?

Włoskie śniadania to trudny temat – osoby przyzwyczajone do rozpoczynania dnia od solidnego posiłku mogą się w Italii srogo rozczarować. Kawa i cornetto, czyli rogalik z ciasta francuskiego, nadziewany często nieprzyzwoicie słodkimi kremami, tak się tutaj zaczyna dzień! Jeśli jednak nie musicie zrywać się bladym świtem i macie już dość słodkich śniadań, koniecznie skierujcie kroki do La focacceria dei sani. Pomimo bardzo atrakcyjnej lokalizacji stosunek jakości do ceny jest fenomenalny! W menu znajdziecie głównie kilkanaście rodzajów focacci, w wersji dużej i standardowej (która i tak jest spora!) – nie ma chyba włoskiego składnika, który zostałby tu pominięty. Chociaż nie jestem fanką fig, to ciepła focaccia posmarowana dżemem figowo-truflowym stanowi naprawdę smakowity początek dnia. Lokal jest malutki, ale większość stolików znajduje się w zadaszonym ogródku.

Gdzie zjeść w Pizie wieczorem?

Celowo nie napisałam „gdzie zjeść w Pizie obiad”, ponieważ w trakcie naszej standardowej pory obiadowej większość wartych odwiedzenia włoskich knajpek pozostaje zamknięta. To ostatni moment na ewentualną rezerwację – po 18 bywa ciężko z wolnymi miejscami! Sami odbiliśmy się od drzwi w Il Ristoro della Pe’, a następnego dnia ledwo złapaliśmy ostatni wolny stolik, ale było warto o niego zawalczyć. Wnętrze jest bardzo kameralne i nieco staroświeckie, miejsca nie ma zbyt wiele (jest za to otwarta kuchnia), ale mamma mia, jak tam karmią! Nie wiem czy bardziej zachwyciła mnie obsługa, czy jedzenie, ale jedno i drugie jest na wyjątkowym poziomie. W menu znajdziemy zarówno klasyczne pozycje typu carbonara (przepyszna!) jak i dania sezonowe – podczas naszej wizyty był akurat urodzaj prawdziwków, więc można było sobie wybrać najpiękniejszy egzemplarz ze skrzynki i kucharz na naszych oczach zmieniał go w aromatyczne carpaccio lub kremowe tagliatelle ai porcini. Ja zdecydowałam się z kolei na spaghetti z małżami vognole i bottargą, czyli suszoną ikrą – jeśli lubicie intensywne morskie smaki, będziecie zachwyceni, jeżeli za nimi nie przepadacie – zamówcie lepiej carbonarę (chociaż po najlepszą carbonarę na świecie i tak musicie pojechać do Rzymu) 🙂

Jeżeli w Il Ristoro della Pe’ nie będzie akurat miejsca, przejdźcie kawałek w kierunku Krzywej Wieży i odszukajcie Al Bagno di Nerone. Chociaż reklamują się jako pizzeria, to nie dla pizzy warto tam pójść (chociaż też jest bardzo smaczna!) a dla ceciny. To klasyk kuchni toskańskiej – placek z mąki z ciecierzycy (więc bezglutenowy), chrupiący na brzegach, kremowy w środku, równie niepozorny jak pyszny.

W Al Bagno di Nerone możecie zamówić cecinę z różnymi dodatkami, ale moim zdaniem siła tkwi w prostocie – świeżo usmażony placek, posypany czarnym pieprzem, do tego lokalne piwo (tak jest, Włosi warzą kapitalne piwo!) i nic więcej do szczęścia nie potrzeba.

Dosłownie lokal obok znajduje się Pizzeria Le Mura – idealny wybór, jeżeli chcemy zjeść coś smacznego za niewielkie pieniądze. Wszystkie pizze kosztują max 8 euro, 13 jeżeli zdecydujecie się na dużą wersję, ale tą spokojnie najedzą się 2 osoby. Poza klasyką warto zwrócić uwagę na pizze kalabryjskie – z pikantną kiełbaską nduja, lub równie wyrazistymi sardynkami. Przy wejściu do lokalu stoi tablica z wypisanymi daniami dnia, nic spektakularnego, ale solidne włoskie jedzenie: klasyczna lasagne, ragù bolognese czy urocze gnocchetti z domowym pesto. Prosto, smacznie, niedrogo!

Gdzie-zjeść-w-Pizie-4

I na sam koniec ostrzeżenie przed trattorią La Ghiotteria. Zaintrygowała nas rozbieżność w ocenach tego miejsca: klienci chwalili jedzenie, ale wieszali psy na obsłudze. Ciekawi lokalnego kolorytu postanowiliśmy sprawdzić jak sprawy się faktycznie mają, i cóż – wszystko prawda! Jedzenie faktycznie smaczne, nic wybitnego, ale wszystko bardzo poprawne. Tutaj jednak zalety się kończą, ponieważ jedno z dań podano nam… w kokonie z folii aluminiowej. Nie, to nie kreatywność, a raczej trudność w przyniesieniu obu potraw ciepłych o tym samym czasie. Jeśli dodamy do tego lepkie stoliki i niesympatyczną, obrażoną na gości obsługę, to zdecydowanie warto wybrać któryś z wyżej opisanych lokali, a La Ghiotteria omijać szerokim łukiem…

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.