GDZIE ZJEŚĆ W BURGAS? CZĘŚĆ 2

W pierwszej części pokazywałam Wam, gdzie zjeść w Burgas śniadanie, a w tym tekście zabiorę Was na danie główne – i do pewnego dość nieoczywistego miejsca na miły koniec dnia. Oczywiście ta lista z pewnością nie wyczerpuje wszystkich lokali wartych odwiedzenia, lecz żołądek i portfel mają swoje ograniczenia, plan podróży również. Mam nadzieję, że znajdziecie poniżej coś dla siebie!

Gdzie zjeść w Burgas obiad?

Incanto znajduje się co prawda nieco na uboczu, ale dzięki temu nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem wolnego stolika, czy to w całkiem przyjemnym ogródku, czy na przytulnie urządzonym tarasie. Menu jest bardzo obszerne – możecie wybierać między makaronami, pizzą, owocami morza, burgerami, daniami inspirowanymi kuchnią indyjską… i pewnie jeszcze kilka pozycji by się znalazło. Tak mocno zróżnicowane menu zwiastuje często kiepską jakość, ale Incanto można wystawić mocną czwórkę. Zdecydowaliśmy się na pomidorowe risotto z małżami z Morza Czarnego i klasycznego burgera: mięczaki były świeżutkie, ryż przygotowany w punkt, jedynie ilość pomidorów zdominowała trochę pozostałe smaki. Burger został przygotowany poprawnie (chociaż tekstura mięsa bardziej przypominała bałkańską pljeskavicę), nie liczcie jednak, że kelner dopyta Was o preferowany sposób wysmażenia, sami musicie zawalczyć o medium rare! Incanto to bezpieczny średniak – szansa na kulinarne objawienie jest równie niska jak ryzyko, że wyjdziecie stąd niezadowoleni.

Jeżeli szukacie miejsca specjalizującego się w kuchni lokalnej, to warto udać się na dłuższy spacer/podjechać busem i odnaleźć restaurację Tenyova Kashta. Położona w przyjemnym parku, na skraju nieco mniej przyjemnego blokowiska, kusi gości menu obejmującym chyba wszystkie klasyki kuchni bułgarskiej! Jadłospis jest naprawdę imponujący, podobnie jak karta win – wybraliśmy sałatkę szopską (gdzie, jak nie tu!), patatnik i kociołek z wieprzowiną w sosie warzywnym. Szopska to klasyk, którego siła tkwi w prostocie, więc nie było tu mowy o żadnym zaskoczeniu – była przepyszna. Patatnik to bułgarski kuzyn naszego placka ziemniaczanego; tutaj został doprawiony miętą oraz serem sirene i był zaskakująco smaczny, jak na tak proste danie. Kociołkowi też niczego nie brakowało, może poza odrobiną ostrej papryki, ale to już kwestia indywidualnego gustu. Tenyova Kashta to świetne miejsce, żeby posmakować różnych oblicz kuchni bułgarskiej, każdy z pewności znajdzie tu dla siebie coś pysznego!

Ti Bar & Kitchen to z kolei lokal położony praktycznie w samym centrum Burgas, więc ceny są nieco wyższe, a i z wolnym stolikiem może być różnie. Co znajdziemy w menu? Dla każdego coś miłego: domowy hummus i kotleciki z ciecierzycy dla gości stroniących od mięsa, kilka rodzajów risotto dla miłośników kuchni włoskiej, a dla mięsożerców m.in. pieczoną jagnięcinę. My zamówiliśmy pastę z bakłażana/ljutenicę i hummus na przystawkę (pięknie podane, bakłażan najsmaczniejszy), a na danie główne risotto zapiekane z czterema serami, oraz wieprzowinę na ostro w sosie azjatyckim. Risotto było niezwykle kremowe i aksamitne, ale nie zaszkodziłby mu dodatek jakiegoś bardziej wyrazistego sera dla przełamania tej mlecznej błogości. Podobnie mięso – kruche, delikatne, ale można by podkręcić nieco pikantność tego dania. Mimo tych delikatnych smaków, warto wstąpić do Ti Bar & Kitchen – dania są pięknie podane i moim zdaniem warte swojej ceny.

Gdzie w Burgas pójść do pubu?

Nie ukrywam, że piwo nie było moim pierwszym skojarzeniem z bułgarskim alkoholem. Wino, oczywiście, rakija, wiadomo, ale piwo, do tego kraftowe? Cóż, tym milej zaskoczyła mnie oferta Papa Beer – nieco hipsterskiego pubu z rockową muzyką i przebogatą ofertą piw, zarówno lokalnych, jak i tych z dalszej lub bliższej zagranicy. Szczególnie obfita okazała się sekcja z polskimi kraftami, jednak testowaliśmy oczywiście głównie piwa bułgarskie, które okazały się kapitalne! Szczególnie Opasen Char – świetnie zbalansowana IPA, która nadal smakuje jak piwo, a nie sok z cytrusów. Papa Beer to nieoczywiste miejsce na gastromapie Burgas, ale zdecydowanie warto tu wpaść na przynajmniej jedno piwo!

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.